Najbardziej wyczekiwane motocykle 2026 roku – TOP 10

W skrócie
  • Przed nami nowy sezon i nowe możliwości.
  • Na rok modelowy 2026 zaprezentowano wiele ciekawych motocykli.
  • Oto nasz top 10 premier, na które warto zwrócić uwagę!

Sezon zbliża się wielkimi krokami, a producenci w dużej mierze już odsłonili karty na ten rok modelowy, więc nie pozostaje nic innego, tylko sporządzić listę motocykli, na które czekamy. Wybraliśmy 10 modeli, które z różnych względów są dla nas ciekawe i dla was z pewnością również będą interesujące. Każdy znajdzie na tej liście coś dla siebie.

Triumph Trident 800

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Zachęcony sukcesem Tridenta 660 Triumph postanowił pójść za ciosem i przedstawić model Trident 800. Motocykl bazuje na jednostce napędowej z modelu Tiger Sport 800, który pojawił się w salonach w marcu 2025 roku. Maszyna ma wypełniać lukę pomiędzy Trident 660 i Street Triple 765. Takie postawienie sprawy oznacza, że motocykl będzie dynamiczny, ale jednocześnie z mniejszą domieszką wyścigowych genów.

Wyposażenie modelu Trident 800 jest całkiem przyzwoite, ponieważ mamy tu regulowany widelec i regulowany tylny amortyzator marki Showa. Do tego są Cornering ABS, 3 tryby jazdy, kontrola trakcji z działaniem w zakrętach i quickshifter w standardzie. Takie wyposażenie przy cenie 45 900 zł czyni go bardzo atrakcyjną propozycją dla wszystkich, którzy szukają dynamicznego nakeda o ponadczasowym wyglądzie z nowoczesnym twistem.

Yamaha YZF-R7

Poprzednie wcielenie modelu YZF-R7 co prawda pojawiało się w wyścigach, ale nie oferowało żadnych fajerwerków. Teraz sprawy wyglądają inaczej, ponieważ w Mistrzostwach Świata Superbike pojawi się klasa World Sportbike, która zastąpi World Supersport 300. Yamaha doskonale wiedziała, że dotychczasowa YZF-R7 nie jest w stanie rywalizować np. z Aprilią RS660 Factory, dlatego na rok modelowy 2026 motocykl przeszedł drastyczne zmiany.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Bazą pozostaje silnik CP2 o pojemności 689 cm3. Otrzyma jednak przepustnicę ride-by-wire, nowe mapy zapłonu i zmienione przełożenia. Zmiany objęły też geometrię, ergonomię, zawieszenie oraz aerodynamikę. W pakiecie elektroniki główne skrzypce gra sześcioosiowy czujnik IMU, który wprowadza m.in. wheelie control i kontrolę trakcji z działaniem w zakrętach. To wszystko sprawia, że YZF-R7 może być poważnym graczem w swojej klasie.

Honda CB1000GT

Choć nie było do końca jasne, czy Honda zamierza rozwijać platformę CB1000, to ku uciesze fanów producent poszedł w dobrym kierunku. Choć prywatnie bliżej mi do CB1000F, to jednak obiektywnie rzecz biorąc, najbardziej pożądana z pewnością będzie turystyczna CB1000GT. Już po pierwszych prezentacjach prasowych motocykl zebrał bardzo dobre oceny w kwestii stosunku ceny do jakości, prowadzenia, możliwości i wyposażenia.

Silnik nadal ma moc 150 KM, ale ma nieco łagodniejszą charakterystykę, która lepiej pasuje do jazdy turystycznej. Na pokładzie są m.in. elektronicznie sterowane zawieszenie Showa EERA, sześcioosiowy czujnik IMU, Cornering ABS, quickshifter i tempomat. Jeżeli połączymy to z atrakcyjną ceną, to wygląda na to, że Honda chce utrzeć chińskiej konkurencji. Już CB1000 Hornet pokazała, że Japończycy doskonale zrozumieli konieczność obniżenia cen przy jednoczesnym zachowaniu atrakcyjności produktów.

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Triumph Thruxton 400 i Tracker 400

No dobra, wiemy, że to są dwa motocykle, ale platforma jest ta sama. To jednocylindrowy silnik o pojemności 398 cm3, którego moc wzrosła do 42 KM względem modeli Speed 400, Scrambler 400 XC oraz Scrambler 400 X. Już sam fakt podniesienia mocy powinien sprawić, że cała platforma stanie się jeszcze ciekawsza. W przypadku tych motocykli producent znów nie poszedł na żadne kompromisy.

Co to oznacza w praktyce? Triumph Thruxton 400 ma gustowną owiewkę i kierownice clip-on oraz przesunięte podnóżki, żeby uzyskać bardziej sportową pozycję. Z kolei inspirowany wyścigami flat track model Tracker 400 ma ergonomię bliższą scramblerom i szeroką kierownicę. To wszystko ma ułatwić jazdę w terenie. Choć poznaliśmy już platformę 400, to z przyjemnością poznamy Thruxtona 400 i Trackera 400.

CFMoto 1000 MT-X

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Marka CFMoto już raz skutecznie zaatakowała segment motocykli adventure i teraz robi to ponownie. Tym razem z modelem 1000 MT-X, który ma być flagową maszyną adventure w ofercie chińskiego producenta. Dzięki joint venture z KTM CFMoto mogło podejrzeć w praktyce, jak zrobić dobrego, dużego turystyka i teraz będzie odcinać kupony, podgryzając europejską i japońską konkurencję.

Producent deklaruje, że motocykl został stworzony według filozofii 60% off-road i 40% on-road. Ma odpowiadać na potrzeby doświadczonych motocyklistów, którzy nie uznają półśrodków. Na papierze wygląda to jak mocna konkurencja dla Hondy Africa Twin. Dwucylindrowa rzędówka o pojemności 946,2 cm3 generuje moc 111 KM. Zanim trafił do tego motocykla, przeszedł testy na dystansie 100 000 km.

Najważniejsze cechy to koła 21″ z przodu i 18″ z tyłu, w pełni regulowane zawieszenie KYB, hamulce Brembo i zaawansowana elektronika. Model 800 MT-X w cenie regularnej kosztował 43 900 zł, więc spodziewamy się, że 1000 MT-X może oscylować w przedziale do 55 000 zł.

BMW F450 GS

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Nie czarujmy się, BMW G 310 GS było nie do końca udanym eksperymentem. Z jednej strony motocykl wyprzedził swoje czasy, a z drugiej – nie był wystarczająco dobry, żeby uważać go za małego adventure. Niemcy wyciągnęli wnioski, odrobili zadanie domowe i na targach EICMA 2025 przedstawili model F450 GS, który od razu wzbudził spore zainteresowanie.

Na potrzeby motocykla opracowano zupełnie nowy, dwucylindrowy, rzędowy silnik o pojemności 420 cm3, który generuje moc 35 kW, a więc odpowiednią dla prawa jazdy kat. A2. Maksymalny moment obrotowy wynosi 43 Nm. Wyposażenie jest całkiem obiecujące, ponieważ mamy tu ABS Pro, konfigurowalne tryby jazdy i wyświetlacz TFT 6,5″ z modułem Bluetooth.

Opcjonalnie można zamontować quickshifter, terenowe podnóżki, handbary, zawieszenie KYB z regulacją i aluminiową osłonę silnika. W podstawowej wersji motocykl waży zaledwie 178 kg, więc powinien dostarczyć dużo frajdy w terenie.

Kawasaki KLE 500

Ciąg dalszy poniżej reklamy

Nazwa KLE dla wielu motocyklistów ma dziś status kultowej. Był to jeden z pierwszych motocykli, które naprawdę łączyły codzienną użyteczność z turystyką i jazdą po szutrach. To sprawiało, że całkowicie wpisywał się w definicję klasy dual-sport.

Nowe KLE 500 ma wrócić do tej samej filozofii. Dwucylindrowy silnik o mocy około 48 KM pozwoli zachować zgodność z kategorią A2, a jednocześnie zapewni wystarczającą dynamikę w trasie. Konstrukcja ma być prosta: koła 19″ z przodu i 17″ z tyłu, klasyczne zawieszenie, wygodna kanapa i wyprostowana pozycja.

Elektronika została ograniczona do niezbędnego minimum. Nowy KLE 500 ma być powrotem do korzeni, a więc motocyklem, którym możecie pojechać do pracy lub na przygodę życia i zrobić to za ułamek ceny dużych i naszpikowanych elektroniką maszyn klasy adventure.

Kove 450RR

Kove 450RR to kolejny motocykl, który załapał się do klasy World Sportbike, choć wyróżnia się pojemnością silnika. Jego dane techniczne są dość imponujące, więc warto mu się przyjrzeć. Będzie konkurował m.in. z Kawasaki Ninja ZX-4RR, co od razu widać po stosunku mocy do pojemności silnika. Z pewnością docenią go ambitni sportowcy, którzy oczekują lekkiej i mocnej maszyny do pokonywania zakrętów.

Co mamy w zestawie? Pod owiewkami zamontowano czterocylindrowy silnik o pojemności 443 cm3, który generuje moc 70,7 KM. Do tego ma system Ram Air, który daje dodatkowe 3 KM przy prędkościach powyżej 150 km/h. Maksymalna prędkość wynosi 220 km/h. W standardzie mamy ABS, kontrolę trakcji i quickshifter. Zawieszenie KYB jest w pełni regulowane. Regulowana jest również wysokość kanapy.

Suzuki SV-7GX

Kiedy już wydawało się, że pożegnaliśmy silnik V-twin o pojemności 645 cm3, Suzuki postanowiło całkowicie nas zaskoczyć i wypuściło model SV-7GX. Producent zapewnia, że motocykl łączy charakter SV650 i uniwersalność crossovera. To niesamowite, że choć Japończycy pożegnali się z SV650 i DL650, to nadal trwają przy motorze, którego konstrukcja ma już ponad 25 lat!

To nie jest tak, że Suzuki dokonało jakichś pomniejszych zmian i mamy się cieszyć, że nie zabiło swojego średniego V-twina. Wręcz przeciwnie – dodano przepustnice ride-by-wire, dwukierunkowy quickshifter i 3 tryby pracy silnika. Do tego mamy regulowaną szybę i osłony dłoni. Suzuki SV-7GX jest promowany jako lekki, zwinny i wszechstronny motocykl dla każdego. My z kolei nie mamy podstaw, by nie wierzyć w te zapewnienia.

Kanapę umieszczono na wysokości zaledwie 795 mm, co jest dobrym wynikiem w tej klasie. Standardowo montowany tylny bagażnik jest przygotowany do montażu kufra. Waga motocykla gotowego do jazdy wynosi aż 211 kg, ale nie czarujmy się, to nie jest sportowy motocykl.

SYM TTLBT

Dopiero od kilku lat możemy powiedzieć, że sytuacja marki SYM w Polsce jest stabilna, bo wcześniej zmieniała importerów jak rękawiczki. Dzięki temu producent odzyskał zaufanie polskich klientów, choć w Europie jego skutery sprzedają się doskonale. Prym wiedzie tu Grecja. Marka SYM ma w swojej ofercie zarówno bardziej tradycyjne skutery, jak i nieco ekscentryczne konstrukcje. Model TTLBT zdecydowanie zalicza się do tych drugich.

Bazuje na modelu MAXSYM TL 508, który mieliśmy już okazję testować. Jednak jest bardziej nastawiony na turystykę, co widać już po jego wyglądzie. Co jest na pokładzie? Mamy elektrycznie regulowaną szybę, 4-stopniowe podgrzewane manetki, boczne kufry o pojemności 14,4 i 13,6 l oraz schowek pod siedzeniem o pojemności 37 l. Kufry można w każdej chwili odczepić. Z elektroniki zastosowano przepustnicę ride-by-wire, tempomat, tryby jazdy, kontrolę trakcji i wyswietlacz 7″ z obsługą Apple CarPlay.

Jeżeli szukacie turystyka, ale niekoniecznie musi to być motocykl w klasycznym rozumieniu tego słowa, to SYM TTLBT może okazać się ciekawym wyborem. Wygodna pozycja, mocny silnik, dobre wyposażenie i zaawansowana konstrukcja sprawiają, że wyróżnia się w gąszczu maksi skuterów.

Podsumowanie

Jak widzicie, w tym roku czeka na nas wiele ciekawych nowości. Jedne z nich przetestujemy, obok innych pewnie tylko przemkniemy, bo może nam nie starczyć czasu. Niezależnie od tego, wy powinniście się nimi zainteresować. Nie wątpimy w to, że są jakieś motocykle, które pominęliśmy, dlatego sekcja komentarzy pozostaje do waszej dyspozycji!


Odkryj więcej z Jednoślad.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Inne publikacje na ten temat:

3 opinii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ciąg dalszy poniżej reklamy
Back to top button